Większość stron internetowych nie przestaje działać nagle. Nie wygląda to tak, że ktoś wchodzi rano na stronę i widzi, że przestała ona działać. Zwykle wygląda to inaczej. Firma zaczyna się rozrastać, zmienia ofertę, zdobywa nowych klientów, wchodzi w całkowicie nowe obszary – a strona internetowa zostaje w miejscu, w którym była dwa, trzy lata temu.
I w pewnym momencie okazuje się, że strona, która kiedyś była wystarczająca, dziś nie opisuje tego, co firma faktycznie robi. Że nie trafia do tych, do których powinna trafiać. Nie prowadzi do kontaktów, które kiedyś z niej przychodziły. Każda zmiana wymaga kontaktu z wykonawcą i osobnej wyceny za coś, co powinno zająć tylko pięć minut.
To nie jest tylko awaria strony internetowej. To jest strona, która przestała nadążać za firmą i zaczęła ją blokować zamiast jej pomagać.
Wstydzisz się ją pokazać albo tłumaczysz zanim ktoś ją zobaczy
To jest jeden z najbardziej czytelnych sygnałów i jeden z najczęściej ignorowanych. Kiedy rozmowa z potencjalnym klientem schodzi na stronę internetową i pojawia się odruch, żeby z góry powiedzieć ona jest trochę nieaktualna albo pracujemy nad nową – strona przestała być zasobem i stała się czymś, z czego trzeba się tłumaczyć.
Strona internetowa, która wymaga wyjaśnień zanim ktoś ją zobaczy, nie robi tego do czego powinna służyć. Zamiast budować zaufanie przed pierwszym kontaktem, podważa je. Zamiast być pierwszym krokiem w kierunku współpracy, jest czymś, co trzeba ominąć albo zneutralizować.
Jeśli łatwiej jest podać numer telefonu niż link do strony – to jest sygnał, który mówi wszystko o tym, w jakim stanie jest ta strona i co robi dla firmy.
Oferta na stronie nie zgadza się z tym, co firma naprawdę oferuje
Firmy zmieniają się szybciej niż ich strony. Pojawia się nowa usługa, stara znika albo zmienia formę, ceny się zmieniają, zmienia się zakres współpracy, zmienia się też odbiorca danej usługi lub produktu. Strona internetowa zostaje z opisem sprzed kilku lat i w pewnym momencie przedstawia firmę, która już nie istnieje w tej formie.
Użytkownik, który trafia na taką stronę, dostaje nieaktualne informacje. Może zadzwonić z pytaniem o usługę, której firma już nie oferuje. Może nie odezwać się wcale, bo to, co widzi, nie pasuje do tego, czego szuka – choć faktyczna oferta by pasowała.
Strona internetowa, która nie odzwierciedla tego, czym firma jest dziś, nie jest tylko nieaktualna. Jest aktywnie myląca. I każdy użytkownik, który przez to odejdzie bez kontaktu, to stracona szansa, której nie widać w żadnym raporcie.
Zapytania, które przychodzą nie pasują do tego, co oferujesz
Strona przyciąga konkretnych użytkowników. Jeśli jest napisana pod wszystkich albo pod klientów, których firma obsługiwała kilka lat temu, będzie przyciągać zapytania, które nie pasują do aktualnego profilu działalności.
Klienci z za małym budżetem. Tacy, którzy szukają usługi, której firma już nie robi. Klienci z oczekiwaniami, które mijają się z tym, co firma oferuje. Każde takie zapytanie kosztuje czas – rozmowę, wyjaśnianie, odmowę. I każde z nich jest sygnałem, że strona mówi do złej osoby albo mówi coś, co przyciąga nie tych, co trzeba.
Strona, która generuje dużo zapytań, ale mało z nich zamienia się we współpracę, nie jest stroną skuteczną. Jest stroną, która przyciąga niewłaściwych użytkowników. To jest problem do rozwiązania na poziomie treści i struktury, nie na poziomie reklam.
Każda zmiana na stronie to osobne zlecenie i wycena
Firma chce dodać nową usługę albo zmienić zdjęcie na stronie. Czasami potrzebuje zaktualizować cennik. I okazuje się, że żadna z tych rzeczy nie jest możliwa bez kontaktu z wykonawcą, bez czekania na odpowiedź i bez osobnej płatności za każdą zmianę.
To jest sytuacja, w której strona odbiera firmie kontrolę nad własną obecnością w internecie. Każda zmiana jest zależna od programisty, każda zmiana kosztuje więcej niż powinna i każda z nich wymaga więcej czasu niż w rzeczywistości powinna zajmować.
Strona, która jest trudna do edytowania, nie jest tylko niewygodna. Jest hamulcem. Firma nie aktualizuje jej tak często jak powinna, bo za każdym razem jest z tym problem. I tak strona internetowa zaczyna funkcjonować w innej rzeczywistości niż sama firma.
Strona nie wyświetla się dobrze na telefonach
Kilka lat temu większość użytkowników przeglądała strony na komputerach. Dziś większość robi to na telefonach. Strona, która była zaprojektowana pod komputer i nigdy porządnie nie dostosowana do urządzeń mobilnych, wygląda i działa inaczej niż powinna na tym urządzeniu, z którego korzysta większość użytkowników.
Stronę trzeba przewijać w bok, żeby przeczytać tekst. Elementy są za małe żeby trafić w nie palcem. Sekcje, które wyglądają dobrze na monitorze komputera, ale na ekranie telefonu już niekoniecznie. W obecnych czasach jeszcze zdarzają się nieklikalne numery telefonów czy adresy e-mail uniemożliwiające kontakt.
Każde z tych problemów nie jest widoczne dla właściciela, który sprawdza stronę głównie na komputerze. Ale jest bardzo widoczne dla użytkownika, który wchodzi na stronę z telefonu i widzi coś co nie zachęca do pozostania ani do wypełnienia formularza.
Konkurencja, którą pamiętasz jako mniejszą, ma dziś lepszą stronę
To nie jest argument za tym, żeby śledzić konkurencję i kopiować to, co robi. Ale jeśli firmy, które kilka lat temu były w podobnym miejscu co twoja, mają dziś strony wyraźnie lepiej zaprojektowane, bardziej aktualne i skuteczniej prowadzące do kontaktu – warto się zastanowić kogo klient wybierze.
Użytkownik, który porównuje opcje, odwiedza kilka stron przed podjęciem decyzji. Strona, która wygląda i działa lepiej, buduje zaufanie szybciej. Strona, która wygląda jakby nie była aktualizowana od lat, mówi coś o tym, jak firma dba o swoją obecność w internecie. Nawet jeśli sama firma jest doskonała w tym, co robi.
Strona internetowa to pierwszy kontakt z firmą dla kogoś, kto jej jeszcze nie zna. I ten pierwszy kontakt albo buduje zaufanie, albo podważa je zanim jeszcze ktokolwiek odezwie się przez formularz.
Strona działa wolno i widać to bez narzędzi do mierzenia szybkości
Strona, która ładuje się długo, traci użytkowników zanim Ci zdążą zobaczyć na niej cokolwiek. Nie ma tu minimalnego progu, poniżej którego użytkownicy zaczynają wychodzić, ale każda dodatkowa sekunda ładowania zwiększa prawdopodobieństwo, że ktoś nie poczeka i wyjdzie.
Spowolnienie strony zazwyczaj nie pojawia się z dnia na dzień. Rośnie z każdą kolejną wtyczką, z każdym niezoptymalizowanym zdjęciem, z każdą aktualizacją, która dokłada coś do kodu strony bez usuwania tego, co przestało być potrzebne. Po kilku latach takiego nawarstwiania strona internetowa, która kiedyś działała sprawnie, potrafi ładować się kilka sekund i każda z tych sekund kosztuje.
Jeśli strona wyraźnie wolniej działa na telefonie niż kilka lat temu albo jeśli znajomi mówią, że długo czekali aż się załaduje – to nie jest coś co można zbagatelizować. To jest sygnał, że coś działa źle i wpływa negatywnie na każdego użytkownika, który na tę stronę trafia.
Kiedy te sygnały się pojawiają, warto je traktować poważnie
Każdy z tych sygnałów z osobna może być jedynie powodem do małych poprawek. Razem natomiast są powodem do stworzenia strony od nowa. Każdy miesiąc z taką stroną to miesiąc, w którym część użytkowników wychodzi bez kontaktu, część zapytań nie pasuje do oferty i część potencjalnych współprac nie dochodzi w ogóle do skutku.
Decyzja o nowej stronie internetowej rzadko jest pilna od strony technicznej – stara może działać, nie jest zepsuta i można z niej korzystać. Ale jest kosztowna w sensie praktycznym. Każdy dzień z nieaktualną, wolną albo trudną do edytowania stroną internetową to dzień, w którym nie robi ona tego, do czego została stworzona.
Sygnały są czytelne. Pytanie tylko, w którym momencie warto zdecydować, że czas je wziąć na poważnie.
Jeśli rozpoznajesz te sygnały na swojej obecnej stronie internetowej
Jeśli czytając ten artykuł widzisz w nim swoją stronę – wypełnij formularz poniżej.
Jestem freelancerem z kilkuletnim doświadczeniem w projektowaniu i wdrażaniu stron WordPress. Zanim zacznę projekt, chcę zrozumieć, dlaczego obecna strona nie działa i czego firma potrzebuje, żeby strona zaczęła jej pomagać zamiast przeszkadzać. Od tego zaczyna się każdy projekt, który prowadzę.